Mniej oficjalnie | spotkanie z autorem
Spotkanie z Pawłem Kotowiczem w ramach projektu „Acquerello gościnnie u Fałata”
niedziela, 19 kwietnia 2026, 10:00
miejsce: Fałatówka
, Fałata 34, Bystra
facebook:
https://tiny.pl/bqn-jws0g
Skromne, małe i bardzo osobiste. Po prostu intymne, kolorowe notatki.
Robione dość szybko, czasami nie datowane i w większości nigdy nie eksponowane.
Może nadszedł czas, aby co nieco pokazać, opisać i zidentyfikować.
Prace na papierze były dla mnie zawsze bardzo ważne. Farby wodne – akwarela, jak i tempera czy gwasz – są tymi technikami, które stosuję nieprzerwanie od pierwszych świadomych prób malarskich. To materia, która jest mi bliska i jednocześnie mniej formalna do zapisywania pierwszych wrażeń i spotkań z motywem. Nie „spinam się” nad papierem, a ten luz (chyba) pozwala celniej uchwycić charakterystykę i sedno tematu.
Portret jest tym tematem, który zawsze najbardziej inspirował mnie do pracy. Lekkość akwareli pozwalała mi na estetyczne i nastrojowe zabawy z wizerunkami dzieci, dostojnych mężczyzn i atrakcyjnych kobiet.
Kiedyś może moje portrety były bogatsze, pełniejsze, dzisiaj są oszczędne. Najbardziej lubię te wykonywane spontanicznie, gdzieś na wyjazdach, spotkaniach, plenerach. Tak samo zresztą mam w malarstwie olejnym. Dzisiaj moje portrety są coraz bardziej wrażeniowe – jakby tylko naszkicowane, ale z uwzględnieniem podobieństwa modela. Uważam bowiem, że jest to cecha najważniejsza, nawet we współczesnym portrecie.
Bardzo bliska jest mi sztuka portretowa Juliana Fałata – zwłaszcza ta w wizerunkach najprostszych. W jego „Portrecie leśniczego”, „Portrecie góralki Anny” czy „Organisty z postaciami świętych biskupów”.Kwintesencją jest autoportret z 1920 roku, ten malutki, tak bardzo współczesny.
Moje liczne podróże po Europie, głównie do Włoch i Francji, były okazją do zaczerpnięcia nowych pomysłów inspirowanych architekturą przeszłości. Wielokrotnie malowałem francuski gotyk olbrzymich katedr wraz z włoskim bogactwem renesansu, w ciepłym popołudniowym słońcu.
Akwarela jest obecna w moim warsztacie równolegle do innych technik malarskich, które uprawiam. Pozostaje jednak trochę w cieniu głównych i bardziej kojarzonych ze mną prac pastelowych czy olejnych. Na domiar złego, trochę może zbyt szybko z wieloma z nich się rozstałem bez wcześniejszego fotograficznego udokumentowania.
Dla mnie AKWARELA to taki delikatny, kolorowy motyl, który pojawia się niespodziewanie, fascynuje, a potem gdzieś znika do kolejnego lata...
Paweł Kotowicz